Środa, 18 listopada, 2009
Do czytania - Remiks
Łukasz Gołębiewski
„Remiks” to najnowsza książka
Lawrance Lessiga, ukazała się właśnie po polsku nakładem
Wydawnictw Akademickich i Profesjonalnych. Oto kilka zdań po lekturze.
Nowa książka amerykańskiego prawnika, twórcy organizacji Creative Commons, która twórcom ułatwia dzielenie się własnymi utworami, a także orędownika „wolnej kultury”, jest w znacznym stopniu wtórna w stosunku zarówno do jego własnych wcześniejszych prac, jak i innych cytowanych książek, przede wszystkim znakomitej – tłumaczonej na polski – „Kultury konwergencji” Henry’ego Jenkinsa. Przesłanie „Remiksu” sprowadza się do postulatu: dajcie dzieciom swobodę korzystania z kultury, taką, na jaką pozwalają im nowe technologie. Lessig jest przerażony wizją dorastającego pokolenia młodocianych „kryminalistów” – dzieci, które masowo łamią prawo autorskie, nie tylko wymieniając się plikami z muzyką czy filmem, ale także samplując, kompilując, miksując cudze utwory razem z własnymi. Dlaczego prawo do cytatu zabrania korzystać z utworów audiowizualnych? – pyta profesor Lessig, skoro zezwala na to w przypadku gazet i książek. Wrzucenie na YouTube rodzinnego filmiku, na którym dziecko tańczy do muzyki Prince’a lecącej w tle, jest w świetle prawa autorskiego przestępstwem. Czyż to nie parodia prawa? Czy to rzeczywiście ochrona praw twórcy? Najwyższy czas dostosować prawo do technologii! A Lessig daje kilka gotowych propozycji rozwiązań – zarówno ustawowych (ograniczając nadzór nad prawami, wprowadzając rejestry utworów chronionych, skracając okres obowiązywania copyrightu), jak i społecznych (wprowadzenie przez samych twórców wolnych licencji, licencji na niekomercyjne użycie itp.). Te oddolne inicjatywy jak na razie okazują się być bardziej skuteczne niż propozycje prawników, bo – jak pisze Lessig: „Państwo jest fundamentalnie nieracjonalne z fundamentalnie racjonalnych powodów: polityka nie kieruje się rozsądkiem, kieruje się dolarami”. Do bólu racjonalnego głosu Lessiga warto wysłuchać – po to by nasze dzieci nie były przestępcami.