Kanał RSS
Strony partnerskie:
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Xenna Moja Miłość
Sponsorzy
Patroni medialni
Szukaj w serwisie:
O autorze Aktualności No future book E-book Varia Zamówienie Kontakt
Czwartek, 21 października, 2010
Wynagrodzenie twórcy (5)
Łukasz Gołębiewski
W przyszłości, o ile oczywiście sprawdzi się zawarta w tej książce prognoza dotycząca sprzedaży czytnika za złotówkę, co wydaje się być warunkiem podstawowym dla „zaskoczenia” szerokopasmowej kultury, będziemy zapewne mieli do czynienia z dwoma systemami finansowania kultury.


System podstawowy – abonament. Obok czytnika za złotówkę, istota koncepcji szerokopasmowej kultury. Usługi kulturalne, a więc dostęp do: dzieł literackich, gazet, komentarzy, encyklopedii i słowników, muzyki, filmów, internetowego radia i internetowej telewizji, zdjęć, reprodukcji dzieł sztuki itp., powinny być sprzedawane w pakietach, jak minuty rozmów telefonicznych czy jak abonament na usługi internetowe, telewizyjne itp. Im więcej mediów będzie w abonamencie, tym lepiej, zwłaszcza, że media współcześnie łączą się i przenikają (zjawisko konwergencji omówione zostanie w dalszej części tej książki). System pakietowy, czy też abonamentowy, pozwala sprzedawać znacznie więcej niż konsument rzeczywiście potrzebuje. Pakiety rzecz jasna mogą być różnorakie – począwszy od limitowanych liczbą „pobrań” (np. trzy utwory w miesiącu), po limitowane liczbą ściągniętych bajtów (np. 300 megabajtów w miesiącu), lub po systemy łączone (najbardziej prawdopodobne), gdzie będzie jednocześnie liczony limit pobrań i limit transmitowanych bajtów. Oferta mieszana (miks) być może pozwoliłaby uniknąć dominacji filmu i muzyki w strukturze konsumpcji kultury. Mieszany pakiet mógłby zakładać np. możliwość pobrania w miesiącu: dwóch tytułów prasowych, trzech książek, trzech stacji radiowych i telewizyjnych, dziesięciu utworów muzycznych, pięciu filmów spoza oferty wybranych kanałów telewizyjnych oraz np. stały dostęp do słownika, encyklopedii i zdigitalizowanych zasobów dzieł pozostających w tzw. wolnej domenie, czyli nie objętych copyrightem. Oczywiście to jedynie przykład, bo pakiety z pewnością będą różnorakie, definiowane podług potrzeb indywidualnego konsumenta. Przykład pokazuje jak w przyszłości można sprzedawać kulturę.
Taka sprzedaż umożliwia stosunkowo łatwy podział środków finansowych należnych właścicielom praw (twórcy, wydawcy i innym podmiotom pozostającym w obiegu kultury) gdyż w pliku może być zaszyfrowana informacja umożliwiająca natychmiastowe identyfikowanie utworu i przypisanie transakcji do odpowiedniego „konta”, wynikającego z licencji (coś jak kod kreskowy czy numer ISBN znakujący książkę). Podział środków będzie ściśle uzależniony od popularności utworu, w gruncie rzeczy odbywać się będzie na podobnych zasadach jak w normalnym handlu. Twórcy raczej będą udzielali licencji niż godzili się na przeniesienie praw, gdyż wielorakość mediów, a także szybko zmieniające się technologie i formy dystrybucji treści mogłyby w niebezpieczny sposób pozbawić na długi czas autora możliwości decydowania o losach jego dzieła.
System redystrybucyjny  – opłaty na rzecz funduszy celowych, jak to obecnie jest rozwiązane w prawie autorskim. Obowiązująca w Polsce ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 roku przewiduje obowiązek odprowadzania opłat z tytułu produkcji lub sprzedaży zarówno urządzeń jak i nośników do utrwalania treści. Wykaz tych urządzeń, a także wysokość opłaty, określa rozporządzenie ministra kultury z czerwca 2003 roku. Opłata to w istocie ustanowiony przez ministra kultury procent od wartości, po której sprzedawane jest urządzenie lub nośnik (de facto jest to procent od przychodu uzyskanego z ich sprzedaży przez producenta lub importera). Opłata w wysokości trzech procent naliczana jest m.in. od: magnetofonów, odtwarzaczy CD z funkcją nagrywania, odtwarzaczy MP3, magnetowidów, odtwarzaczy DVD, maszyn kopiujących, czystych płyt CD/R, CD/RW, CD/DAT, DVD, kaset VHS, kaset magnetofonowych. Dwa procent płacą m.in. producenci i dystrybutorzy nagrywarek komputerowych (trudno zrozumieć ten przywilej). Opłata w wysokości jednego procenta pobierana jest m.in. od sprzedaży: dysków twardych, kart pamięci, kamer rejestrujących, maszyn skanujących w liczbie jednej kopii na minutę (im szybszy jest proces skanowania, tym opłata wyższa o 0,02 procent za każdą minutę).
Warto zacząć od tego, że lista wymienionych w rozporządzeniu ministra kultury nośników nie tylko jest bardzo niekompletna (brakuje np. aparatów cyfrowych), ale przede wszystkim nie uwzględnia specyfiki nowych mediów. Jak mówi Kevin Kelly, Internet to olbrzymia machina do kopiowania. To nie schodząca technologia kserokopiarek zagraża dziś dochodom należnym twórcom i wydawcom, lecz sieci wymiany plików w Internecie. Codziennie następuje przesył ponad dziewięciu milionów utworów muzycznych – zauważa w kontekście sieci peer-to-peer Chris Anderson (dane z końca 2007 roku, za: „Długi ogon”). W pierwszym rzędzie należy zatem rozszerzyć wykaz „urządzeń” objętych tym swoistym podatkiem na rzecz kultury o dostawców kabla i Internetu bezprzewodowego, czyli o providerów Internetu i operatorów sieci telekomunikacyjnych (na marginesie, warto zauważyć, że wiele modeli współczesnych telefonów komórkowych wyposażonych jest w urządzenia skanujące, a większość ma wbudowane cyfrowe aparaty fotograficzne). Takie rozszerzenie pozwoliłoby zwielokrotnić fundusze na kulturę bez dodatkowego obciążania państwowego budżetu.
Wydaje się jednak, że w ślad za rozszerzeniem wykazu powinny iść także zmiany w zakresie samej redystrybucji. Obecnie, zgodnie z ustawą o prawie autorskim, uzyskane z tytułu opłat środki finansowe trafiają następnie (w proporcjach określonych przez ustawę) do: twórców, artystów wykonawców, producentów fonogramów, producentów wideogramów i wydawców. W przypadku książek redystrybucją zajmują się dwie organizacje zbiorowego zarządzania – stowarzyszenia Kopipol i Polska Książka. Pisałem już jednak, że w sytuacji, w której kultura będzie dostarczana szerokopasmowo na urządzenia mobilne, bardzo trudno będzie o sprawiedliwą redystrybucję środków z takich funduszy. Twórca bloga, a nawet komentarza na blogu, może domagać się takich samych praw, jakie ma profesjonalista. Autorka amatorskiego wierszyka napisanego dla cioci na imieniny może sobie rościć te same prawa, jakie przysługują Wisławie Szymborskiej. Zresztą z punktu widzenia osobistych praw autorskich dokładnie te same prawa jej przysługują: niezbywalne, nieograniczone w czasie i nie podlegające dziedziczeniu. Wynagradzanie autorki amatorskiego wierszyka na równi z Szymborską byłoby jednak oczywistym absurdem. Stąd konieczność bardziej precyzyjnego określenia utworu, za który autorowi przysługuje wynagrodzenie, czemu tak wiele miejsca poświęciłem w pierwszej części tego rozdziału.
Wydaje mi się jednak, że w sytuacji, w której twórcy i wydawcy będą czerpać środki przede wszystkim z abonamentu, trącący socjalistyczną ideologią system redystrybucji tych dodatkowych funduszy nie bardzo ma rację bytu. A w każdym bądź razie nie ma racji bytu w odniesieniu do wydawców i autorów. Daleko lepiej by było, gdyby środki z funduszy zasilanych m.in. przez potężne spółki telekomunikacyjne, przeznaczane były na wyposażenie szkół i bibliotek w urządzenia umożliwiające korzystanie z szerokopasmowej kultury (hardware, software), na szkolenia dla nauczycieli i bibliotekarzy, być może częściowe refinansowanie dostępu do internetowych platform e-learningowych (na ten temat znacznie więcej pisałem w„No Future Book”).

Aspekty podatkowe
Skoro kultura ma być traktowana nie w kategorii produktu a usługi, to zmianie ulec będzie musiało opodatkowanie. Raczej trudna do utrzymania byłaby stawka 0 proc. VAT na książki. Usługi obłożone są stawką podatku VAT 22 proc., to samo dotyczy publikacji elektronicznych i tak też są one obecnie sprzedawane np. na platformie Nexto.pl. Stawka 22 proc. wydaje się być oczywiście zbyt wysoka dla kultury, choć argumentem fiskusa za jej utrzymaniem będzie i tak niższa cena dla klienta po sprowadzeniu niemalże do zera kosztów produkcji i dystrybucji. Jest zatem wysoce prawdopodobne, że usługa szerokopasmowej kultury będzie obłożona najwyższą z możliwych stawek podatku VAT, niemniej środowisko wydawców, przede wszystkim Polska Izba Książki, powinno walczyć o stawkę możliwie jak najniższą.
Innym problemem będzie opodatkowanie honorariów samych twórców. Ci bowiem prawdopodobnie nie będą chcieli podpisywać z wydawcami umów przenoszących na nich prawa do utworów. Regułą staną się umowy licencyjne (być może takie jak przy sprzedaży oprogramowania). Zawczasu należałoby przesądzić jak w nowych warunkach funkcjonowania gospodarczego utworu umowa z autorem ma być opodatkowana, co z umowami licencyjnymi i co z kosztem uzyskania przychodu?
Ze względów prawno-podatkowych należałoby rozgraniczyć przychody z tytułu publikacji utworu na moment przed wprowadzeniem utworu do objętej licencją transmisji w formie pliku abonamentowego (dzieło) i po wprowadzeniu (usługa). Na każdym etapie twórcy przysługiwałyby należne mu majątkowe prawa autorskie, jednak inne mogą być stawki opodatkowania.

W tym długim rozdziale starałem się przewidzieć różne formy opłat z tytułu przyszłego upowszechniania treści. Zawarte powyżej propozycje traktować należy bardziej jako poddanie pod dyskusję możliwych rozwiązań, niż jako gotowe projekty zmian. Warto jednak by prawo autorskie oraz instytucje zbiorowego zarządzania prawami, a także sami twórcy i osoby ich reprezentujące (w tym wydawcy) byli zawczasu przygotowani na konieczność szybkiego reagowania na zmieniające się uwarunkowania technologiczne. Prawo autorskie nie może pozostawać w rażącym tyle za rozwojem technologii (jak to ma miejsce od co najmniej piętnastu lat), gdyż przestaje być skuteczne, a co za tym idzie – nie chroni interesów materialnych twórcy, a jednocześnie ogranicza społeczny obieg dóbr kultury.

Komentarze czytelników
Piątek, 22 października, 2010 Łukasz Gołębiewski golebiewski(at)acn.waw.pl
a propos aparatów cyfrowych
Jak słusznie zauważył Thomas Friedman: „Aparat wbudowany w telefon komórkowy z dostępem do Internetu nie jest zwykłym aparatem, ale także kopiarką, z której da się natychmiast rozesłać zdjęcie na cały świat”. Friedman daje przykład Japończyków, którzy w księgarniach robią zdjęcia zamieszczanych w książkach kucharskich przepisów; oczywiście podobne przykłady można mnożyć, powszechne jest np. wykorzystywanie aparatów wbudowanych w telefon komórkowy do kopiowania akt, dokumentów prawnych, bilansów itp. Cytat z Friedmana za: „Świat jest płaski”
Czwartek, 22 grudnia, 2011 SamanthaNolan http://goodfinance-blog.com donnaedwards(at)mail15.com
Re:
It is well known that money can make us free. But what to do when one doesn't have money? The only one way is to get the credit loans or just student loan.
Sobota, 21 stycznia, 2012 VWkMRwRWoDxXkBws http://www.yahoo.com/ wuxiyunqing(at)163.com
JtnHYaPHrELcQRiQoq
Now that's sbtule! Great to hear from you.
Środa, 25 stycznia, 2012 zScWqIadOm http://yabhoguwikau.com/ yuwdau(at)gevdtl.com
JhqgueizRuZvJqw
vR3ZbL azurduwmbnjj
Czwartek, 26 stycznia, 2012 WbrbFaJzLYyKV http://zckwxwrzwhvj.com/ czzmhf(at)aoptlp.com
bjiIpYBkZSjMMBJ
33ArHy , [url=http://ajktceanmyfj.com/]ajktceanmyfj[/url], [link=http://kqbbumonnjvn.com/]kqbbumonnjvn[/link], http://wzrzayxhbeos.com/
Poniedziałek, 14 maja, 2012 Perci perci.vs(at)yahoo.net
wspaniały artykuł
Dobrze, że to wspaniały artykuł! Bardzo podoba mi się ten artykuł. Zawiera wiele przydatnych informacji. Mogę ustawić mój nowy pomysł z tego postu. Daje szczegółowe informacje. Podziękowania dla tych cennych authorhouse informacji dla wszystkich
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imię / pseudo *
Tytuł *
Komentarz*
Adres e-mail
Web/GG/Skype
Kod
Wpisz kod
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
 
Profesjonalne bezpłatne statystyki www © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.