Niedziela, 18 maja, 2008
Hiperliteratura (1)
Łukasz Gołębiewski
Hiperłącze (hyperlink) jest jednym z najważniejszych wyznaczników współczesnego tekstu, w tym także internetowej literatury. Jego geneza sięga drukowanych encyklopedii i leksykonów, w których pojawiały się w tekście odesłania do innych haseł umieszczonych w książce (najczęściej zaznaczonych za pomocą symbolu strzałki).
Internetowy język
HTML (a obecnie także inne formy cyfrowej prezentacji tekstu, jak choćby dokumenty
PDF czy niektóre edytory tekstu, w tym
MS Word) umożliwiają nieograniczone odsyłanie do innych miejsc w tekście, a także innych stron WWW i innych dokumentów: tekstowych, graficznych, filmowych, muzycznych. Ułatwia to nawigację, automatyczne przeskakiwanie od jednego dokumentu do drugiego, wybiórcze czytanie, wstępną preselekcję (
hipertekstowe spisy treści czy indeksy). Hiperłącze stało się jednak elementem nie tylko encyklopedii i słowników, lecz także mniej lub bardziej rozbudowanych tekstów literackich – pisanych przez jednego lub więcej autorów. W literaturze polskiej najbardziej znanym
hipertekstowym utworem jest powieść „
Blok”, napisana przez
Sławomira Shuty (laureat Paszportu „
Polityki” za powieść „
Zwał”). „
Blok” przedstawia życie trzydziestu mieszkańców dziesięciopiętrowego budynku. Każde nazwisko widnieje w spisie lokatorów, który jest połączony hiperlinkami z odpowiednimi fragmentami książki. We fragmentach poświęconych lokatorom są kolejne hiperlinki, które rozwijają opowieść. Z tradycyjnych tekstów literackich nasuwa to skojarzenia z „
Grą w klasy”
Cortazara, książką-układanką, którą można czytać na wiele sposobów, pomijając jej fragmenty. Idea
hipertekstu polega bowiem na układance i pozostawieniu czytelnikowi swobody – w jakiej kolejności chce czytać, jak zechce śledzić narrację. To swoiste puzzle literackie, w które dodatkowo można bawić się bez początku i bez końca. Autorzy takich internetowych hiperutworów pozostawiają zresztą czytelnikowi możliwość ich współtworzenia. Samo pojęcie
hipertekstu zakłada nielinearność utworu. Na
hipertekst składają się tzw.
leksje, czyli połączone ze sobą fragmenty, które można dowolnie kompilować. Cały Internet jest jednym wielkim
hipertekstem, dzięki czemu możemy w nim tak szybko i przyjemnie nawigować. O ile jednak Internet to zbiór przypadkowych często tekstów, o tyle w przypadku pojedynczych stron (utworów) mamy do czynienia z pewną koncepcją, której charakter (w przeciwieństwie do tradycyjnego utworu literackiego) jest otwarty.
Hipertekst zakłada możliwość dodawania właściwie w nieskończoność kolejnych fragmentów (
leksji). Wyklucza też porządek (pod tym względem powieść
Shutego to zaledwie próba zabawy w hiperliteraturę). Wymaga zaangażowania ze strony czytelnika, który niczym w grze role playing sam wybiera dokąd dalej pójdzie – które drzwi otworzy, jakiego dokona wyboru na rozdrożu. Zwykle jeden wybór pociąga za sobą możliwość dalszej wędrówki i dalszych wyborów. Lektura
hipertekstu jest swego rodzaju przygodą, a im system jest bardziej rozbudowany, tym dłuższa i bardziej fascynująca ta wędrówka. Wywraca to jednak do góry nogami dotychczasowe pojmowanie utworu literackiego jako zamkniętej koncepcji autora, świata rządzącego się swoją logiką, mającego fabułę i bohaterów. W przypadku
hipertekstu utwór żyje tak długo, jak długo nie zamknie go administrator strony, z natury swej mając nieskończony charakter.
Można sobie zadawać pytanie, czy czytelnicy będą chcieli z tego typu dziełem literackim obcować? Z czymś bez początku i końca? Pytanie to, które zapewne nasuwa się w sposób dość oczywisty osobom przywykłym do tradycyjnej literatury, jest jednak bezpodstawne, jako że mamy do czynienia z faktem już dokonanym. Dzieła
hipertekstowe istnieją, a najpopularniejsze mają setki tysięcy czytelników odwiedzających witryny internetowe, na których są zamieszczane. Nowy odbiorca nie potrzebuje początku i końca, gdyż jest przyzwyczajony do poruszania się w wirtualnym świecie, który jawi się niczym nieskończoność. Dobrym przykładem są gry fabularne (role playing) ulokowane w Sieci (np. świat „
Ultimy”) czy wirtualne gry społecznościowe (np. „
Second Life”), w których zalogowany użytkownik pojawia się w trakcie niekończącej się zabawy i sam wybiera, jak będzie przebiegać jego rozgrywka. O ile jednak gra to trójwymiarowy świat animacji, dźwięku i tekstu, o tyle hiperliteratura to jednak przede wszystkim tekst, zabawa intelektualna, dla której próżno szukać wcześniejszych kontekstów kulturowych.